Tłumaczenie "własnej choroby" -
hogan - 31-01-2018
Zauważyliście może coś takiego, że bardzo dużo ludzi używa takich zwrotów jak: "Chore społeczeństwo", "to jest chore",
"świat zwariował", "nie rozumiem dlaczego ludzie tak robią", "on/ ona jest chyba chory/a psychicznie", "to idiotyczne", "świat
schodzi na psy". itd.
I w związku z tym, skoro każdy chociaż raz użył jednego z takich zwrotów, zdań, to oznacza, że nikogo zdrowego już nie ma?
RE: Tłumaczenie "własnej choroby" -
Zuzanna - 01-02-2018
(31-01-2018, 22:11 )hogan napisał(a): Zauważyliście może coś takiego, że bardzo dużo ludzi używa takich zwrotów jak: "Chore społeczeństwo", "to jest chore",
"świat zwariował", "nie rozumiem dlaczego ludzie tak robią", "on/ ona jest chyba chory/a psychicznie", "to idiotyczne", "świat
schodzi na psy". itd.
I w związku z tym, skoro każdy chociaż raz użył jednego z takich zwrotów, zdań, to oznacza, że nikogo zdrowego już nie ma? 
Tak to prawda , że ludzie określają (chore społeczeństwo ) ale bierze sie to z tąd iż rzeczywiście jest nas chorych bardzo bardzo dużo i najgorsze że coraz więcej dzieci rodzi się śmiertelnie chorych ....
W szpitalach psychiatrycznych też sie wypełnia coraz większa ilością ludzi , ale najwięcej jest męszczyzn.
RE: Tłumaczenie "własnej choroby" -
hogan - 01-02-2018
Patrzeć na chore dziecko, tym bardziej niemowlaka, to coś okropnego.
Ja mówię zawsze, że "zwierzę i niemowlak, nie ma języka, nie powie z czym się boryka"- to moje własne powiedzenie.
Dorosły pójdzie do lekarza co najmniej albo tabletki łyknie...
No ale tu bardziej chciałabym podyskutować o tym rzekomym "chorym społeczeństwie".
Czy oby nie za często nazywamy coś chorym, nie będąc lekarzami, specjalistami, stawiamy diagnozę.
RE: Tłumaczenie "własnej choroby" -
Zuzanna - 01-02-2018
(01-02-2018, 14:10 )hogan napisał(a): Patrzeć na chore dziecko, tym bardziej niemowlaka, to coś okropnego.
Ja mówię zawsze, że "zwierzę i niemowlak, nie ma języka, nie powie z czym się boryka"- to moje własne powiedzenie.
Dorosły pójdzie do lekarza co najmniej albo tabletki łyknie...
No ale tu bardziej chciałabym podyskutować o tym rzekomym "chorym społeczeństwie".
Czy oby nie za często nazywamy coś chorym, nie będąc lekarzami, specjalistami, stawiamy diagnozę.
Ja bym nie nazywała że jesteśmy chorzy , a podtruwani przez żywność jaką musimy spożywać chcąc czy nie , jeść coś trzeba .
A co do dzieci i zwierząt to jest bardzo ciężko patrzeć na chore dziecko lub zwierzątko . Dobry człowiek obserwuje i wypatrzy , że coś nie tak . Są domy gdzie w ogóle nie zwraca sie uwagi na dziecko czy zwierze , są to najczęściej patologie .
RE: Tłumaczenie "własnej choroby" -
Siwy - 01-02-2018
Jestem pewien że istotnie w psychiatrykach leczy się więcej mężczyzn.
Bo to kobiety nas tak do takiego stanu doprowadzają.
O!
RE: Tłumaczenie "własnej choroby" -
hogan - 01-02-2018
No ale dlaczego nazywamy kogoś na przykład "debilem" albo mówimy, że "on jest chyba chory psychicznie", w formie
jakby przecinka a przecież nie mówią tego ludzie wyspecjalizowani w stawianiu diagnozy?